Wygląda znajomo? Gabinet, który uspokaja kolorem — i potem stał się sypialnią

Pensjonat działa pełną parą. Gabinet kosmetyczny na parterze czeka na swoją metamorfozę.
Właścicielka tego pensjonatu to ta sama osoba, dla której wcześniej projektowaliśmy apartament na piętrze. Teraz przyszła kolej na parter.
Brief był krótki. Ma być relaksująco. Ma przykuwać uwagę. Ma nie wyglądać jak gabinet sprzed dwudziestu lat. I żaden wielki remont — pensjonat działał, klienci przychodzili, życie się nie zatrzymywało.
A na zdjęciach „przed" — intensywna fuksja. Na każdej ścianie, równo, bez wyjątku. Prowansalskie meble przy umywalce. Złote owalne lustro. Lampki, które pamiętały lepsze czasy.
Gabinet był czysty i zadbany. Ale wyglądał jak wnętrze, które w pewnym momencie się zatrzymało i nie ruszyło dalej.
Leżę na fotelu
Zanim narysowałam cokolwiek, wyobraziłam sobie siebie jako klientkę. Leżę na fotelu podczas zabiegu. Patrzę w sufit albo prosto przed siebie. Przez godzinę jestem zamknięta w jednym kadrze — i ten kadr nie może irytować. Żadnych drażniących wzorków, żadnych jaskrawych kolorów.
Jakie kolory chciałabym widzieć? Co by mnie uspokajało? Co by mnie męczyło po dwudziestu minutach?
Tak wziął się pomysł na trzy ściany, trzy kolory, trzy zupełnie różne role.
Ściana, której nie widzisz
Tapeta Marimekko z wielkimi kwiatami trafiła na ścianę za fotelem kosmetycznym.
To jest ważny szczegół. Klientka podczas zabiegu na nią nie patrzy. Widzi ją wchodząc. Tapeta robi wrażenie, nadaje charakter, mówi „tu jest inaczej". Ale nie atakuje przez godzinę zabiegu.
Naprzeciwko i z boku — głęboki granat i przygaszona zieleń. Kolory zgaszone, przetrawione. Nie agresywne. Takie, przy których oddech sam zwalnia.
Razem tworzą przestrzeń, która wygląda żywo i odważnie — ale nie męczy osoby, która w niej leży.
Co zostało
Fotel kosmetyczny. Na zdjęciach „przed" był przykryty pokrowcem — a pod spodem okazał się biały i nowoczesny. Idealnie wpisał się w nowy projekt. Podłoga, okna, drzwi — bez zmian. Łazienka za jednymi z drzwi prawie nietknięta — zmieniliśmy tylko lustro.
Co odeszło
Fuksja. Prowansalskie meble. Złote lustro. Stare lampki.
Co doszło
Szafka z szufladami i skórzanymi uchwytami — szaro-zielone fronty z IKEA, z ich ówczesnej kolekcji. Dwie wiszące lampy w tym samym odcieniu. Kompozycja małych okrągłych wieszaków z lusterkami na zielonej ścianie — drobny detal, ale zaskakująco żywy. I oczywiście tapeta, granat, zieleń.
Efekt? Gabinet, w którym chce się zostać dłużej niż trzeba.
Epilog
Kilka miesięcy po realizacji właścicielka zadzwoniła. Gabinet zmienia funkcję — potrzebuje kolejnego pokoju hotelowego.
Fotel wyjechał. Wjechało łóżko.
Poza tym projekt nie wymagał żadnej inwazyjnej zmiany.
Tapeta Marimekko stała się ścianą za wezgłowiem. Granat i zieleń zostały. Lampy świecą tak samo.
Dobry projekt nie jest przywiązany do jednej funkcji. Wystarczy, że jest przemyślany.
Od którego wnętrza zaczynamy?
Sprawdź cennikMasz wnętrze, które od lat czeka na swoją kolej? Napisz do nas — projekt zaczyna się od Twojej decyzji.