Przejdź do treści
Wróć do bloga

Wygląda znajomo? Błyskawiczna metamorfoza apartamentu w pensjonacie

Wygląda znajomo? Błyskawiczna metamorfoza apartamentu w pensjonacie

Właścicielka pensjonatu napisała krótko: „Apartament wygląda, jakby utknął w czasie. Goście nie komentują wnętrza. Chcę, żeby zaczęli."


Zdjęcia przyszły mailem. Sypialnia z ciemną kwiecistą tapetą i białą szafą. Pokój dzienny z zielonym fotelem i czarnym stolikiem. Łazienka w grafitowych kaflach. Przedpokój z brązowymi panelami laminowanymi, które nie pasowały do niczego. Całość? Czysta, ale bez charakteru. Taki apartament, o którym goście zapominają, kiedy zamykają za sobą drzwi.
Zdjęcia apartamentu przed metamorfozą

Właścicielka wiedziała, że pora to zmienić. Ale miała dwa twarde warunki: remont nie może trwać dłużej niż kilka dni (pensjonat miał duże obłożenie) i budżet musi być rozsądny — nie chodziło o luksus, ale o mądry projekt, który da maksymalny efekt przy realnych kosztach.

Nie tylko luksusowe apartamenty

Projektujemy nie tylko luksusowe apartamenty. Wiele wnętrz, które dostały nasz projekt, od lat czekało na swoją kolej. I to właśnie te „zwykłe" pokoje mają w sobie coś wyjątkowego — bo za każdym stoi ktoś, kto w końcu powiedział: dość czekania.

Ten apartament nie wymagał rewolucji. Wymagał pomysłu — i kogoś, kto wie, jak wyciągnąć z istniejącej przestrzeni coś zupełnie nowego, nie burząc przy tym ścian.

Co widzieliśmy na zdjęciach „przed"

Trzy pomieszczenia, z których każde miało ten sam problem: meble i dodatki nie tworzyły spójnej całości. Ciemna kwiecista tapeta w sypialni nie pasowała do białych mebli. Zielony fotel w salonie funkcjonował sam dla siebie. Czarne biurko, czarny stolik, czarne lampki — wszystko było ciemne i ciężkie, a jednocześnie nie tworzyło spójnej kompozycji. A w przedpokoju stare brązowe panele laminowane odcinały się od drewnianej podłogi w reszcie apartamentu — jakby wchodziło się do innego mieszkania.

Łazienka? Grafitowe kafle, nowoczesna armatura — solidna baza, ale chłodna i surowa. Brakowało ciepła.

Klucz do projektu: tapeta, która zmieniła wszystko

Tapeta w biało-granatowe paski zmieniła całkowicie wnętrze.
Największą decyzją w tym projekcie była tapeta w biało-granatowe paski. Poprowadzona do połowy ścian w sypialni i pokoju dziennym, stała się spoiwem całego apartamentu. Nadała mu charakter — lekki, elegancki — bez kucia ścian.
Szafa zyskała delikatne ornamenty. Całość została przemalowana na pudrowy róż.
Do tego jeden odważny ruch w sypialni: różowa szafa. I tu jest najlepsza część — to ta sama biała szafa z sieciówki, która stała tu wcześniej. Dokleiliśmy do niej dekoracyjne ornamenty i przemalowaliśmy na pudrowy róż. Efekt? Mebel, który wygląda wyjątkowo — a kosztował ułamek nowego. Pudrowy róż na tle granatowych pasków to kontrast, który sprawia, że wchodzisz do pokoju i mówisz „o!". I dokładnie o to chodziło.
Sypialnia zmieniła się w ciepłe, jasne i przytulne wnętrze.
W salonie zamieniliśmy zielony fotel na pudrowo-różowy — ten sam odcień co szafa, żeby apartament grał jedną paletą. Nowy stolik kawowy z jasnego drewna rozjaśnił całość. Ratanowe lampy sufitowe dodały ciepła. A galeria czarno-białych zdjęć i grafik botanicznych na ścianach — to coś, na czym wzrok się zatrzymuje.
Salon z różowym akcentem tworzy spójną całość z sypialnią.

W przedpokoju wymieniliśmy stare brązowe panele na podłogę identyczną jak w pokoju dziennym i sypialni. Drobna zmiana, ale dzięki niej apartament zaczął się czytać jako całość od momentu przekroczenia progu.

Łazienka: minimum zmian, maksimum efektu

Łazienki w pensjonacie nie trzeba było burzyć — kafle i armatura były w dobrym stanie. Ale chcieliśmy ją ocieplić. Przemalowaliśmy mozaikę we wstawkach nad WC, co zmieniło jej charakter bez ruszania płytek.
Zmieniliśmy grzejnik - grafitowy i plaski pasuje dużo lepiej niż biały żeberkowy. Dodaliśmy też drewnianą ławkę — poręczną, prostą, ale robiącą różnicę. Jest na czym odłożyć kosmetyki, położyć ręcznik, zostawić ubrania. Takie detale sprawiają, że gość czuje się zaopiekowany, nie jak w anonimowym pokoju hotelowym.

Co zostało, co odeszło, co dostało nowe życie

To jest ważne, bo pokazuje, jak działa dobry projekt przy ograniczonym budżecie:

Zostało: podłoga drewniana w sypialni i salonie, łóżko, szafki nocne, kafle i armatura w łazience, okna, grzejniki (poza tym w łazience), drzwi.

Dostało nowe życie: szafa — z białej sieciówkowej i nijakiej stała się różowym meblem z ornamentami. Mozaika w łazience — przemalowana, zmieniony charakter.

Odeszło: kwiecista tapeta, zielony fotel, szara kanapa, czarny stolik, czarne biurko, stara lampa sufitowa, brązowe panele w przedpokoju.

Doszło: tapeta w paski, różowy fotel, jasny stolik, ratanowe lampy, galeria obrazów, dywan w geometryczny wzór, ratanowe krzesło do biurka, drewniana lampa na trójnogu, drewniana ławka w łazience, nowa podłoga w przedpokoju, rośliny.

Efekt? Zupełnie inny apartament — a remont trwał dni, nie tygodnie.

Dlaczego to zadziałało

Bo nie zaczęliśmy od pytania „co kupić?", tylko od pytania „co chcemy, żeby gość poczuł?". Odpowiedź: że jest w miejscu, które ktoś przemyślał.

Tapeta w paski dała charakter. Róż dał odwagę. Galeria dała duszę. Przemalowana szafa pokazała, że nie zawsze trzeba kupować nowe — czasem wystarczy zobaczyć stary mebel innymi oczami. A dobra lista zakupów sprawiła, że realizacja trwała kilka dni.

Właścicielka była zachwycona. Ale najlepsza recenzja przyszła niedługo po remoncie — kiedy jedną z pierwszych gościń okazała się osoba bardzo znana w polskim świecie biznesu i urody. Skomplementowała wnętrze. Od tamtej pory ten apartament ma swoją nieoficjalną nazwę — od imienia tej gościni. Nie zdradzimy jakiego — ale powiedzmy, że kojarzy się z elegancją i dobrą pielęgnacją.

Od którego wnętrza zaczynamy?

Sprawdź cennik

Masz wnętrze, które od lat czeka na swoją kolej? Napisz do nas — projekt zaczyna się od Twojej decyzji.